Nasza Figa w Tarapatach
Nasza Figa w Tarapatach

Nasza Figa w Tarapatach

Nasza Figa w Tarapatach

nasza figa w tarapatach
Yorczek u weterynarza

No i się stało, nasza mała Figa się rozchorowała. Piesek, który zawsze był pełen energii i zadziorności, z dnia na dzień stał się ospały i pozbawiony apetytu. Wyjścia na spacerek, które kiedyś były źródłem radości, ograniczały się do niezbędnego minimum. Po każdej krótkiej przechadzce wracała do domu i szukała dla siebie miejsca pod grzejnikami, gdzie czuła się bezpiecznie i komfortowo. Nie dając sobie dłużej wmawiać, że może to „tylko chwilowe” zmęczenie, postanowiliśmy udać się do weterynarza. Lekarka, bardzo miła i z dużym doświadczeniem, po dokładnych oględzinach zdiagnozowała u Figi zapalenie tchawicy. Zaoferowała nam natychmiastową pomoc, aplikując pieskowi dwa zastrzyki: jeden antybiotykowy i drugi przeciwbólowy. Myśleliśmy, że najgorsze mamy już za sobą, ale okazało się, że to dopiero początek. Mimo że Figa ma wstręt do lekarstw i potrafi wyczuć je na odległość, weterynarz zalecił podawanie jej tabletek dwa razy dziennie. Próby wkładania lekarstwa w plasterek szynki nie przyniosły efektów. Nasze postanowienie, by zrobić wszystko dla zdrowia Figi, zderzyło się z jej upartą naturą. Na szczęście w końcu nasza córka podsunęła genialny pomysł – aby przemycić lekarstwo w pasztecie. Gdy próbowaliśmy tej techniki, okazało się, że Figa nie tylko łyknęła tabletki, ale wręcz zaczęła się nimi delektować! Po dwóch dniach konieczna była kolejna wizyta u weterynarza. Tym razem Figa dostała jeden zastrzyk oraz kroplówkę, co miało jej pomóc w szybszym powrocie do zdrowia. Obserwując jej zmagania, było nam ciężko, ale widok na jej poprawiające się samopoczucie napawał nas nadzieją. Dzisiaj, na szczęście, Figa czuje się zdecydowanie lepiej, chociaż nadal podajemy jej lekarstwo. Jesteśmy pełni optymizmu i czekamy na poprawę pogody, aby znów zabrać ją do jej ulubionego parku, gdzie będzie mogła biegać, bawić się i cieszyć życiem jak dawniej. To czas na wzmocnienie naszych więzi oraz na wspólne chwile radości, jakie nasz mały przyjaciel przynosi do naszej rodziny. Dziękujemy wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki – to dla nas ogromne wsparcie!

Spread the love

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *